Williamsburg – wehikuł do czasów kolonializmu

Williamsburg pojawił się w tegorocznym rankingu Travel & Leisure „15 miast, które trzeba zobaczyć w USA” na 13 pozycji. To nie jedyny powód, dlaczego należy odwiedzić to miasto, będąc na wschodnim wybrzeżu USA.

Williamsburg: skansen

W centrum miasta znajduje się ogromny, jeden z największych tego typu na świecie, skansen historyczny, w którym zachowało się sporo budynków pamiętających czasy kolonialne. Obok nich można zobaczyć świetne rekonstrukcje, których z roku na rok wciąż przybywa. Na własne oczy widziałam, jak dwóch panów budowało kolejny domek.

DSC01650

Na ponad 122 hektarach znajduje się wiele XVIII-wiecznych budynków. Końcem lat 20. XX wieku większość z nich została poddana renowacji, a w końcu pieczę nad „starym miastem” przejęło Stowarzyszenie Ochrony Zabytków Wirginii, do którego należał m.in. John D. Rockefeller Jr. oraz jego żona Abby Aldrich.

Williamsburg: historia

Pierwszą brytyjską osadą w USA, a drugą założoną w Ameryce (po hiszpańskim St. Augustine na Florydzie) było Jamestown, miasto zbudowane na cześć króla Jakuba I w 1607 roku. Twórcą Williamsburga byli Holendrzy, Niemcy i… Polacy. Wiadomo, że naszych rodaków było przynajmniej dwóch: Robert Polonian oraz Matthew the Polander. Do Ameryki zostali sprowadzeni, aby rozwijać przemysł hutniczy.

DSC01694

Jamestown mimo wielu trudności rozwijało się przez prawie sto lat, jednak kiedy doszczętnie spłonęło w 1699 roku, wszyscy osadnicy przenieśli się do założonej w 1632 roku Middle Plantation, która właśnie w 1699 roku stała się Williamsburgiem. Wówczas miasto zostało stolicą stanu oraz jedną z największych i najlepiej prosperujących amerykańskich kolonii. Przez 81 lat, czyli do 1780 roku, było politycznym, kulturalnym i edukacyjnym centrum Wirginii. To właśnie tu narodziła się idea Stanów Zjednoczonych jako republiki. Kiedy jednak pod wpływem Tomasza Jeffersona rząd przeniósł się do Richmond, miasto nieco się wyludniło, ale za to zaczęło przyciągać młodzież, która chciała się kształcić na założonym w 1693 roku, a ufundowanym przez króla Anglii i Szkocji, Wilhelma III Orańskiego, College’u Williama i Mary. Uczelnia ta jest drugim po Harvardzie, założonym w USA uniwersytetem. Jej absolwentem jest m.in. Tomasz Jefferson.

Williamsburg: jak dojechać i gdzie zaparkować

Jadąc z północny lub południa, należy trzymać się autostrady nr 95, następnie zjechać na drogę 295, a później 64.

Parking przy skansenie jest bezpłatny. Najlepiej zaparkować przy Centrum dla zwiedzających (Visitor Center) przy Visitor Center Drive. My zostawiliśmy samochód właściwie przy samym skansenie, przy kościele Chrześcijan Baptystów, na rogu Franklin i Botetourt Street.

Dobra rada: przed wyjazdem do USA ściągnij sobie offlinowe mapy stanów, do których się wybierasz.

Williamsburg: wstęp i ceny biletów

Wstęp na teren skansenu jest zupełnie darmowy. Można swobodnie poruszać się między budynkami, niekiedy wchodząc nawet w ich obejścia, przechodzić przez niektóre ogródki i wychodzić całkiem po drugiej stronie ulicy.

Jeśli chcesz zajrzeć do środka budynków: głównie do licznych sklepików, w których odtworzono wnętrza i eksponaty sprzed ponad 300 lat, musisz kupić bilet. Teoretycznie za darmo można wejść jedynie do kościoła. Tam przyjmowane są dobrowolne ofiary.

DSC01717

Skansen otwarty jest przez 365 dni w roku. Większość miejsc można zwiedzać od 9.00 do 17.00. Programy wieczorne rozpoczynają się o określonych godzinach. Muzeum jest otwarte od 10.00 do 19.00, natomiast godziny otwarcia sklepów i restauracji między sobą się różnią.

Bilety:

Podstawowy w cenie 25,99$ dla dorosłych i 12,49$ dla dzieci od 6 do 12 roku życia ważny jest przez jeden dzień. W ramach niego można przejechać się zaprzęgiem ciągniętym przez konie lub krowy, wstąpić do ogrodów i czterech wybranych sklepów.

Bilet jednodniowy w cenie 40,99$ dla dorosłych i 20,49$ dla dzieci od 6 do 12 roku życia ważny jest przez jeden dzień.

W jego ramach można odwiedzić wszystko to, co zawiera się w cenie biletu podstawowego, oraz wejść do Pałacu Gubernatora i zwiedzić go z przewodnikiem, zobaczyć kapitol, odwiedzić dwa muzea oraz dowolną liczbę sklepów. Oprócz tego posiadacz biletu otrzymuje 10% zniżkę na programy wieczorne i zwiedzanie z przewodnikiem.

DSC01741

Poza tymi dostępny jeszcze jest bilet roczny oraz trzydniowy.

Williamsburg: moje wrażenia

Przed Williamsburgiem odwiedziliśmy absolutnie zachwycający Nowy Jork, bardzo rozczarowującą Filadelfię i elegancki Waszyngton. Mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać, bowiem, planując wyprawę po USA ze względu na ograniczoną liczbę czasu, staraliśmy się bardzo dokładnie wybierać te miejsca, które chcemy zobaczyć. Ponieważ zaczytuję się beletrystyką historyczną, szczególnie tą dotyczącą Wielkiej Brytanii, to miasto z oczywistych względów znalazło się na mojej liście.

DSC01722

Do miasta przyjechaliśmy późnym wieczorem prosto w Waszyngtonu. Zatrzymaliśmy się w hotelu Park Inn by Radisson przy Richmond Road 2007. To właśnie tu po raz pierwszy zrozumieliśmy, czym jest prawdziwe amerykańskie śniadanie. Kiedy rano zeszliśmy do restauracji, czekały na nas gofry, kawa, herbata, sztuczne soki, kilka jogurtów, mleko i płatki we wszystkich kolorach tęczy. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to śniadanie było na bogato. 

Mimo śniadania to był jeden z lepszych hoteli, w jakich spaliśmy. Za jedną noc dla dwóch osób zapłaciliśmy około 60$. W pokoju było czysto, ale nie dało się otworzyć okien i przewietrzyć dosyć ciężkiego powietrza.

Do „starego miasta” mieliśmy kilka kilometrów, więc ponieważ jeszcze tego samego dnia mieliśmy jechać do oddalonej aż o 7 godzin jazdy Savannah’y, zdecydowaliśmy się tym razem nie iść na nogach, ale podjechać samochodem. To był dobry wybór, ponieważ nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę, jak duża jest historyczna dzielnica Williamsburga. Tak jak wyżej wspomniałam, zajmuje ona ponad 120 hektarów. Wydawało nam się, że spokojnie obejdziemy ją w 1,5 godziny, jednak zeszło nam dwa razy dłużej. Podwodów było kilka.

DSC01631

Po pierwsze, sprzyjała nam pogoda. Wieczorem popadało, 40-stopniowe upały zamieniły się w przyjemne 26 – 27 stopni, Słońce było za chmurą i wreszcie było, czym oddychać. Ważniejsze jest jednak to, że Williamsburg absolutnie nas zachwycił. Całe miasteczko wygląda niczym scenografia z jakiegoś opowiadającego o kolonialnych czasach filmu. Przy głównych ulicach stoję niewielkie, obite sidingiem lub zbudowane z cegły domki. Między nimi poruszają się pracownicy skansenu ubrani w stroje z epoki, a po uliczkach jeżdżą ciągnięte przez konie lub krowy powozy. Uroku temu całemu krajobrazowi dodawał fakt, że tego ranka turystów było naprawdę niewiele.

DSC01731

Nasze zwiedzanie Williamsburga ograniczyło się do spaceru. Nie wchodziliśmy do żadnych wnętrz, ponieważ tym razem zdecydowaliśmy, że nie będziemy kupować biletów. Mimo tego naprawdę było co oglądać. Nie mieliśmy ze sobą żadnego planu miasta i tym razem postanowiliśmy się zgubić. Najpierw obeszliśmy główne uliczki, a potem przeszliśmy przez niewielki ogródek i znaleźliśmy się na jakiejś wąskiej ścieżce, skąd już raczej Po drodze często natykaliśmy się na niewielkie, rodzinne cmentarzyki, dlatego każdy, kto jest uwielbia wiejskie i sielskie klimaty rodem z Ani z Zielonego Wzgórza (tak, wiem, że akcja książki dzieje się na Wyspie Księcia Edwarda!), absolutnie zakocha się w tym miejscu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s